Szal Cream


Tym razem poszły w ruch druty! 
Trochę włóczki, ażurowe sploty, zamieszałam, zaplątałam, 
"prawe, lewe, narzut" :))) i tak powstał kremowy szal!
Sesja zdjęciowa nieudana, kolor ledwo złapany,
 jak nie za jasno to za ciemno, 
aparat totalnie zbuntowany - staruszek ma swoje fochy.
Mam nadzieję, że nie będą Was oczy bolały :P


Szal można zarzucić na ramiona i nosić również w formie chusty.












BlueLace - sukienka


Moje szydełko "malowało" na niebiesko....
przedstawiam więc dzisiaj błękitne ażury.
Sukienka na zamówienie zza oceanu - dla Necoli.
Ażury właśnie lecą do Stanów Zjednoczonych :)
Prosty, ale efektowny wzór. 
Talia podkreślona atłasową wstążką.
Nie mogłam się zdecydować, więc prezentuję zdjęcia na obu manekinach.










Regał Roonskar i jego nowy image


Szybka metamorfoza - z czerni na biel.
 Ikeowski regał Ronnskar dostał nowe życie. 
Biały, przecierany, "obdzierany" :)
Nowa szata, nowy klimat.
Przyznaję, że wolę go w wersji białej.



Przed metamorfozą - zdjęcie ze strony Ikei, 
niestety nie zrobiłam fotki przed malowaniem.








Mosquero


Przystojny model i hiszpańskie klimaty :)
Nietypowe zamówienie, zrealizowane już bardzo dawno temu. 
Przeglądając archiwum trafiłam na szczęście na zapomniane zdjęcia.
Oto mosquero - ozdobna osłonka przeciw muchom dla konia.
Przypadkowy model "złapany" w stadninie, 
nie oponował, grzecznie pozował :P




Summer Dress


Lato, słońce, piasek, woda.
Do takiego zestawu brakuje tylko  przewiewnych ażurów.
 Na zamówienie Pani Emilii powstała więc koronkowa tunika.
Idealna na plażę, idealna na upały, do zarzucenia na kostium kąpielowy.
Niestety do prezentacji brakło plaży i piasku.
Nawet na sesję zdjęciową w plenerze pogoda nie dopisała 
- od wczoraj u mnie leje i leje.

 Materiał: nici bawełniane 100%







Dostałam prezent od Matki Natury!


- Mamo, czy ty znowu rozmawiasz z kwiatkami??
- Tak rozmawiam :) Kocham kwiaty.

Wokoło betonowa dżungla a ja mam swoją prywatną łąkę!
Dostałam ją w prezencie od Matki Natury.

W ubiegłym roku już w marcu posiałam mnóstwo kwiatów. 
Pielęgnowałam, chuchałam, dmuchałam, pikowałam maleńkie siewki, 
przesadzałam a kwiaty cudownie mi się odwdzięczyły. 
Przez całe lato, aż do późnej jesieni byłam otoczona kwiatami jak w bajce.
Zdjęcia z ubiegłego roku - tutaj.
Kwiaty obrodziły, zebrałam nasiona.
Jednak w tym roku nie miałam tyle czasu by posiać je w takiej ilości.
Obsadziłam raptem parę skrzynek.

Z pomocą przyszła mi Matka Natura :)
Nasiona zebrał wiatr i rozsypał wkoło.
Na wiosnę zaczęło się nowe życie. 
Przed tarasem zaczęło kiełkować mnóstwo samosiejek 
- istny kobierzec ze smagliczek i aksamitek.

Nadal będę otoczona kwiatami!!! :))))






A to  efekty własnej hodowli - aksamitka w sąsiedztwie lobelii.



Krzesła dwa :)


Oto parka, która czeka z niecierpliwością, aż tchnę w nie nowe życie.
Będę tarła, darła, przecierała.....ot, "drobna kosmetyka" :)
Krzesełka uratowałam przed pójściem pod siekierę.
Podstawa/stelaż jest w stanie bardzo dobrym - wystarczy odkurzyć z pajęczyn.
Najgorzej prezentowały się siedziska.
Kompletnie zniszczone, rozwarstwiona, pofalowana i popękana sklejka.
Ale już temu zaradziłam :)
Nowe siedziska już przygotowane, prosto od stolarza!

Teraz czas na spontan- pędzle w dłoń.
I do dzieła! :)





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blogging tips