Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dom. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dom. Pokaż wszystkie posty

Królowa Nocy - świecznik

Dzisiaj będzie troszkę mroczno. A to wszystko za sprawą tajemniczego świecznika :D Oto Królowa Nocy, która uwielbia ciemność i mrok. Pojawia się o zmroku by zamknąć Wrota Dnia magicznym kluczem. Pilnie go strzeże, by nikt przedwcześnie nie otworzył wrót do światła dziennego.
Tak się kończy mixmediowanie po nocach :P Prawdziwy mix farb, fluidów. W tle nierówności, powstały dzięki paście puchnącej Expand firmy Pentart, skrzydła to papier tłoczony ITD Collection. I oczywiście wyjątkowy szablon i woski metaliczne Finnabair.

Królowa Nocy spogląda na mnie co wieczór i szepcze dobranoc! :P 








 






Mój Craft Room - komoda z witryną

Nadszedł czas, aby uporządkować trochę artystyczny bałagan panujący w domu :) Farby i pędzle mam wszędzie - od kuchni po łazienkę. Może uda się je okiełznać choć odrobinę i zagoszczą wreszcie w Craft Room'ie. Postanowiłam zrobić coś dla siebie i  uporządkować pracownię :P
Pierwszy krok to meble.
Prawie 3 lata temu kupiłam w komisie komplet starych, masywnych mebli. Stan bardzo dobry. Jedyny minus to wizja poprzedniego właściciela - meble zostały przemalowane na czarno jakąś emalią. W skład kompletu  wchodzą 4 komody - pojedyncza a'la barek, podwójna i dwie potrójne - w tym jedna z nadstawką: szklaną witryną. I to właśnie ta ostatnia będzie dzisiaj główną bohaterką!
Za pierwsze malowanie zabrałam się od razu.........czyli te 3 lata temu.....i jakoś czas zleciał. Pierwszy pomysł zakładał, że czarne meble zamienią się w białe. Przez ten czas jednak moje gusta zmieniły się. Dodatkowo na rynku handmade panuje totalny przesyt i w większości przypadków odnawiane meble kończą w kolorze białym. Czas na zmiany!

Na początku zaczęłam od białego, sporo farby zużyłam więc postanowiłam, że nie przemaluję tej komody. Naniosłam tylko kosmetyczne poprawki. Za to góra jest mocno kontrastowa, w kolorze ciemnego grafitu.





Witryna była oklejona wewnątrz bordowym materiałem i miała już mocno nadwyrężony tył. Wymieniłam więc tylną płytę i zdarłam bordowe "zasłonki' :) Tak wyglądała przed metamorfozą:







Kolejny drobny kontrast to uchwyty w kolorze rdzy.






Biały dół malowałam farbą akrylową, a górę farbą kredową. Pierwszy raz użyłam farby kredowej na tak dużych gabarytach i jestem mile zaskoczona!  Użyłam kredówki firmy Daily Art - kolor Charcoal Black i jestem w tym kolorze bezgranicznie zakochana :) Największe zaskoczenie to to, że na odmalowanie całej witryny starczyło mi zaledwie 200ml !!!!!!!!!
Na pewno będę kontynuować odnawianie kompletu w tym cudnym, grafitowym kolorze .....ale pojawi się też szaleństwo.  Postanowiłam, że następne komody z tego zestawu będą dodatkowo ożywione nowymi kolorami! Niech się dzieje! Co z tego wyjdzie zobaczycie w kolejnych odsłonach.
Będę miała zwariowaną kolorystycznie pracownię :D





Czas zapełnić półki!!!! :D



Pyszne bułeczki !!!


Po prostu mmmmmmm - nieziemsko pyszne!!!
W ramach domowego rękodzieła upiekłam bułeczki.
Zapach, smak - po prostu niebo w gębie :P

A najlepsze w tym wszystkim jest to, że wystarczy zaledwie godzinka
 i bułeczki są gotowe. W 60 minut uwiniecie się z zagniataniem ciasta, wyrastaniem bułek aż po wyciągnięcie ich gorących z piekarnika.
Idealny przepis dla zapracowanych lub leniwych :)


A tutaj uwieczniłam chwile w piekarniku :P


Przepis znalazłam na tej stronie: klik! 
Polecane są jako domowe bułeczki na hamburgery czy hot-dogi. 
Ja właśnie spałaszowałam na kolację z twarogiem
 i na śniadanie też sobie nie odmówię :)

Bułeczki w 60 minut:
* 1 szklanka mleka
* 1/2 szklanki wody
* 1 łyżeczka miodu 
* 1/4 kostki masła niesłonego (użyłam ok. 50-60gr)
* 1 jajko, o temperaturze pokojowej
* 4 1/2 szklanki mąki
* 1 paczka drożdży instant - 2 1/4 łyżeczki
* 1 1/2 łyżeczki soli

Mleko, wodę, miód i masło podgrzewamy w garnuszku, aż do rozpuszczenia masła. Studzimy i dodajemy jajko. Dwie szklanki mąki mieszamy z drożdżami i solą. Dolewamy do tego miksturę z mleka.
Póki ciasto było rzadkie mieszałam je łyżką w dużej, plastikowej misce.
Dalej dodajemy stopniowo po pół szklanki mąki za każdym razem dokładnie mieszając.
Kiedy ciasto będzie tworzyło "miękką piłkę" przekładamy je na posypaną mąką stolnicę i zagniatamy, aż będzie gładkie i elastyczne. Powinno to trwać około 5 minut. Ja zagniatałam ręcznie, ale można również zrobić to mikserem z hakiem.
Jeżeli ciasto będzie lepkie dodać więcej mąki.

Dzielimy ciasto na 12-16 równych części. Uformować gładkie kule i położyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Lekko spłaszczyć. Blachę owinąć luźno folią i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na około 30-35 minut.
Gdy bułki podwoją swoją objętość wstawiamy je do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i pieczemy ok. 10-12 minut **Studzimy na kratce.
Bułki przed upieczeniem można  posmarować mlekiem lub rozbełtanym jajkiem i posypać sezamem, płatkami owsianymi, smażoną cebulką itp.

** Ja piekłam w piekarniku z termoobiegiem w 180 stopniach ok. 20 minut. 

Mój piekarnik w dwustu stopniach wszystko pali więc czas pieczenia i temperaturę dopasowałam po swojemu.

U mnie na bułeczkach są otręby owsiane :)

Testujcie, próbujcie bułeczki, szczerze polecam.

Smacznego!

Edit:
Zrobiłam na drugi dzień z tego samego przepisu bułeczki razowe 

i dodałam siemię lniane. 
Są jeszcze lepsze!!


Maksymalnie zamotana :)


Nie mogłam się oprzeć i musiałam zrobić z NIM zdjęcie :P
Motek większy od głowy, wielka bomba włóczkowa.
Druty grubsze od placów.
Na warsztacie grubsza sprawa :), nocki zarwane.

Widzicie ten obłęd w oczach i kołtun na głowie?
To znak, że już blisko, bliziutko.....już prawie koniec.
Już niebawem pokażę co te grubaśne druty wyczarowały.
Będzie grubo!


Dostałam prezent od Matki Natury!


- Mamo, czy ty znowu rozmawiasz z kwiatkami??
- Tak rozmawiam :) Kocham kwiaty.

Wokoło betonowa dżungla a ja mam swoją prywatną łąkę!
Dostałam ją w prezencie od Matki Natury.

W ubiegłym roku już w marcu posiałam mnóstwo kwiatów. 
Pielęgnowałam, chuchałam, dmuchałam, pikowałam maleńkie siewki, 
przesadzałam a kwiaty cudownie mi się odwdzięczyły. 
Przez całe lato, aż do późnej jesieni byłam otoczona kwiatami jak w bajce.
Zdjęcia z ubiegłego roku - tutaj.
Kwiaty obrodziły, zebrałam nasiona.
Jednak w tym roku nie miałam tyle czasu by posiać je w takiej ilości.
Obsadziłam raptem parę skrzynek.

Z pomocą przyszła mi Matka Natura :)
Nasiona zebrał wiatr i rozsypał wkoło.
Na wiosnę zaczęło się nowe życie. 
Przed tarasem zaczęło kiełkować mnóstwo samosiejek 
- istny kobierzec ze smagliczek i aksamitek.

Nadal będę otoczona kwiatami!!! :))))






A to  efekty własnej hodowli - aksamitka w sąsiedztwie lobelii.



Występ z Arką Noego


27 kwietnia w dniu Kanonizacji Jana Pawła II i Jana XXIII
mój Mateusz miał przyjemność zaśpiewać na scenie razem z Arką Noego
Koncert oraz wszelkie związane z tym uroczystości przygotował Krzysztof Witkowski - właściciel i twórca Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II.

Występ Arki Noego wraz z naszymi dzieciakami został wyemitowany 
na żywo w Watykanie :)

Było fantastycznie!
 Nasze dzieci miały niezapomniane przeżycia i świetną przygodę.
Podziwiam dzieciaki śpiewające w Arce Noego, podziwiam ich wszystkich!
To jedna wielka rodzina, która umie stworzyć wspaniałą atmosferę 
na scenie i zapewnić wszystkim doskonałą zabawę 
przy okazji przekazując poprzez słowa piosenek piękne wartości.

Mała fotorelacja:

 Dzieciaki i starsze chłopaki z Arki :P 
Pierwszy z lewej to Pan Krzysztof Witkowski - właściciel Muzeum Monet.
No i Mateusz nie omieszkał pokazać V na placach :D
























LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...